Jungfraujoch – Top of Europe

Witajcie!!! Jak się macie?

Nie wiem jak Wam, ale mi czas leci jak szalony i zupełnie nie chce zwolnić. Dopiero był grudzień i nasz spontaniczny wypad w Alpy, a już mamy prawie koniec stycznia.

Każdy kto mnie trochę lepiej zna, wie, że nie jestem miłośniczką gór. Kiedy tylko mam wybór morze czy góry, to instynktownie ciągnie mnie na północ naszego kraju. Jednak Alpy to nie takie góry jak te, które znałam dotychczas. Niesamowicie piękne, spokojne, bez folkloru i wszechobecnych straganów z kapciami, oscypkami i innymi, wcale niepotrzebnymi nikomu gadżetami. To góry, które już na pierwszy rzut oka wzbudzają we mnie podziw, pokorę wobec natury i życia oraz napawają spokojem. W sierpniu 2015 roku byliśmy tam po raz pierwszy. Trochę nieprzygotowani na to co zobaczymy, ale już od tamtego momentu wiedzieliśmy, że jeśli tylko nadarzy się okazja to wrócimy tam z największą przyjemnością – Alpy szwajcarskie, rejon Jungfrau.

Gdy wyjeżdżaliśmy przed Świętami, to nie wiedzieliśmy czy uda nam się pojechać w góry. Wszystko zależało od pogody, którą śledziliśmy z zapartym tchem. Idealny dzień na wyjazd zapowiadał się na 25 grudnia, ale wiadomo to dzień świąteczny, który chcieliśmy spędzić z rodziną. Odłożyliśmy więc wyjazd w czasie, ale gdy okazało się, że kolejny dzień z cudowną, słoneczną pogodą meteorolodzy zapowiadają na 31 grudnia, stwierdziliśmy, że to chyba nie jest przypadek. Wizja zakończenia bardzo dobrego dla nas roku, w tak cudownym miejscu napawała nas optymizmem, a mi nie dawała z wrażenia w nocy spać.

Wyjechaliśmy bardzo wcześnie rano ok.5:30 bo czekała nas podróż samochodem ok. 2,5h. Dojechaliśmy do miasteczka  Lauterbrunnen, a stamtąd wyruszyliśmy kolejką na sam szczyt przełęczy Jungfraujoch. Na dzień dzisiejszy jest to najwyższy szczyt w Europie na który można wjechać. Jadąc kolejką można oglądać cudowne widoki, wszędzie góry, wszędzie śnieg, co jakiś czas stacja na, których wsiadali kolejni pasażerowie. Niestety wśród nich nie spotkaliśmy żadnych Polaków. Na każdej praktycznie stacji można wysiąść, a za jakiś czas wsiąść w następną kolejkę i jechać dalej do góry. Ubiegłym razem wysiedliśmy na stacji Kleine Scheidegg i do kolejnej doszliśmy pieszo, w międzyczasie ciesząc się cudownymi widokami, zapachami, promieniami słońca i słuchając odgłosów dzwonków, które wisiały na szyjach krów ( tak, krowy były na wszystkich zboczach pokrytych trawą ), ale wtedy był sierpień. Nie było śniegu. Tym razem krajobraz był zupełnie inny. Wszędzie biało, ale też bardzo słonecznie, pogoda była idealna. Poza tym teraz nasza wyprawa skupiała się na tym, żeby wjechać na sam szczyt. Wyobrażacie sobie, że kolejka w pewnym momencie wjeżdża w tunel, który jest wykuty w skałach(!!!) i jedzie ciągle pod górkę ( wrażenia podobne do tych, gdy samolot nabiera wysokości po starcie ). Na samej górze jest obserwatorium SPHINX i wielki taras dla turystów z którego można podziwiać ogromny lodowiec. Śnieg i lód na tej wysokości – 3545 m n.p.m. utrzymuje się przez cały rok, a tlenu jest mniej więc czasami robi się słabo. Widok jest niesamowity. Stoisz tam, patrzysz dokoła i czujesz się jak mały okruszek. Ciężko to opisać słowami, ale było pięknie! Mam nadzieję, że piękno tego cudu natury oddają nasze zdjęcia.

 

Poza niesamowitymi widokami jest też całe zaplecze turystyczne – restauracja, kawiarnia, sklep z pamiątkami, poza tym sala z wyświetlanymi filmami. Największą atrakcją dla rodzin z dziećmi jest tunel i groty lodowe z lodowymi rzeźbami. Pod stopami lód, więc trzeba uważać, żeby się nie poślizgnąć nad głową lód, ściany całe z lodu, wszystko. Robi to niespotykane wrażenie. Poza tym w korytarzach między pomieszczeniami, na ścianach wyeksponowane są zdjęcia, przedstawiające historię budowy kolejki i obserwatorium. Wśród zdjęć są również fotografie osób, które zginęły w trakcie prac nad tunelem.

Po drugiej stronie szczytu od obserwatorium jest wyjście z równie pięknym widokiem na Alpy. Jak się domyślacie i widać to również na zdjęciach, ludzi tam było sporo.

 

 

 

Po kilku godzinach spędzonych na górze, zjechaliśmy do stacji Kleine Scheidegg i tam zatrzymaliśmy się na dłuższą chwilę. To miejsce tętni  życiem, mnóstwo turystów, rodzin z dziećmi a większość z nich zakochana w jeździe na nartach. Pospacerowaliśmy, nacieszyliśmy się pięknymi widokami a potem we dwoje wznieśliśmy toast za Nowy Rok, do którego wtedy zostało już tylko kilka godzin oraz za mijający, który był dla nas niezwykle udany. Siedzieliśmy na śniegu, dokoła widoki, które wywołują uśmiech na twarzy i piliśmy szampana. To są takie chwile, których się nie zapomina!!!

 

 

 

 

 

Kilka praktycznych wskazówek.

Na szczycie Jungfraujoch temperatura w dzień waha się od zera do -15 stopni C, także wybierając się tam należy zaopatrzyć się koniecznie w czapki i rękawiczki. Do tego często na górze wieje silny wiatr, ale za to jak traficie na słoneczny dzień to okulary słoneczne są obowiązkowe.

Sam wjazd kolejką z dolnej stacji na samą górę kosztuje ok. 190 franków za osobę. Jest to jeden z droższych rejonów w Szwajcarii, ale zapewniam Was, że widok jest wart swojej ceny. Bilety można kupić wcześniej przez internet lub w kasie na stacji, pracownicy mówią zarówno po niemiecku jak i angielsku, więc można się spokojnie porozumieć.

Czas podróży kolejką z dolnej stacji na sam szczyt wynosi ok. 1,5h, dlatego warto zabrać ze sobą wodę albo kanapkę.

Na samej górze tak jak już wspominałam jest kawiarnia i restauracja. Niestety w restauracji nie można zamówić samej kawy, obsługa od razu zwraca uwagę na to,  że miejsca są dla osób zamawiających obiad. Jeśli chodzi o ceny to np. za dwie kawy, sałatkę i lazanię trzeba zapłacić ok. 50 franków szwajcarskich.

Gdyby, ktoś z Was wybierał się w tamte rejony, to Jungfraujoch zaznaczcie sobie na liście jako „must see” 🙂

 

A tu dla odmiany spójrzcie jak cudownie Alpy wyglądają latem. Na kolejnych zdjęciach w tle stacja Kleine Scheidegg.

P.S. Tak, ta blondynka to ja 🙂

 

 

 

2 thoughts on “Jungfraujoch – Top of Europe

    1. Aniu warto marzyć każdego dnia!!! I być uważnym, nigdy nie wiadomo kiedy nadarzy się okazja, żeby zrobić krok w kierunku swojego marzenia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *