Nie trać z oczu swojego celu…

Witajcie kochani!
Mamy lipiec i wakacje w pełni. Rozleniwienie level hard. No przynajmniej, ja tak mam. A Wy ?

Mimo, że dni coraz dłuższe, to wcale nie oznacza, że bardziej efektywne, no może efektowne ale to nie to samo 🙂

Nie wiem jak u Was, ale u mnie  jest trochę tak,  że im więcej mam czasu, tym mniej robię. Jak wiem, że do wykonania jakiegoś zadania, jest jeszcze dużo czasu, to praca idzie mi bardzo powoli. Ślimaczy się, a ja zamiast wziąć się ostro za działanie, zajmuję się wszystkim tylko nie tym… A jak w dodatku wokół siebie mam setki rozpraszaczy ( telefon, media społecznościowe itp.) to już koniec. Ciągle nad tym pracuję i walczę sama ze sobą. Ciekawa jestem czy też tak macie ?

Aż nagle zbliża się godzina zero, czasu coraz mniej i okazuje się, że można zrobić wszystko w krótkim czasie. Trzeba tylko wszystkie swoje siły skupić na konkretnym celu. I o celach, dzisiaj, chciałabym trochę napisać. Jak w natłoku pracy, zajęć dodatkowych i rozpraszaczy, nie stracić z oka swojego celu? Co zrobić, żeby systematycznie zbliżać się do jego osiągnięcia? Znacie pewnie różne teorie, bo kto ich nie zna. Ale dzisiaj będzie bardziej po ludzku 😉

 

 

Może zacznijmy od tego czy macie jakieś cele lub marzenia ? I czy, właściwie, jest jakaś między nimi różnica?

Dla mnie na przykład marzenie to pragnienie, ale bez konkretnej daty realizacji i bez zaplanowanego działania, jak je zrealizować. Można marzyć o wielu rzeczach, ale nigdy nie zrobić nawet małego kroku, żeby je spełnić. I wtedy dla mnie takie pragnienie, pozostaje na zawsze marzeniem.

Jednak w momencie, gdy zaczynam coraz bardziej poważnie o czymś myśleć, zastanawiać się co zrobić, jak zrobić, jakie umiejętności muszę nabyć, ile czasu mi to zajmie, a to wtedy już, pragnienie zaczyna być dla mnie celem do osiągnięcia.

Dla przykładu marzeniem dla mnie jest „mieć dom w jakimś fajnym miejscu”, ale jak już stwierdzam, że „za dwa lata będę mieć dom nad morzem” to jest cel. Głównie dlatego, że w drugim zdaniu zawarta jest  decyzja. Decyzja, że nad czymś będę pracować, do czegoś aktywnie dążyć.

 

 

Mój bardzo dobry znajomy, Marzyciel, pisał kiedyś, że warto robić listę marzeń. Całkowicie się z tym zgadzam 🙂

Mało tego uważam, że warto sobie również zapisać swoje cele. Na przykład na ten tydzień, miesiąc, rok, a nawet na dłużej. Podobno cel zapisany ma większą moc sprawczą.Jest bardziej zobowiązujący. Warto poświęcić temu więcej czasu, żeby dobrze się zastanowić nad swoimi celami, których realizacja i efekt końcowy, buduje kształt naszego, osobistego świata.

Ktoś kiedyś powiedział, że „Jeśli nie wiesz dokąd zmierzasz, to jakim cudem chcesz tam dotrzeć ?”

Tak jest właśnie z nami i naszymi celami. Jeśli nie wiemy czego chcemy, trudno będzie nam działać. Będzie to raczej błądzenie dziecka we mgle, niż świadome tworzenie udanego życia.

 

Myślę, że data realizacji danego celu jest tutaj kluczowa, ponieważ jak sobie ściśle nie określimy, kiedy cel chcemy osiągnąć, możemy swoje działania przekładać w nieskończoność. Zawsze przecież znajdzie się coś ciekawego lub wydawałoby się ważnego do zrobienia.  A realizacja naszego celu się oddala, oddala, aż w końcu zupełnie o niej zapominamy. A tego przecież nie chcemy.

Jak już wiemy co chcemy osiągnąć i kiedy, dobrze jest zaplanować jak to zrobić. Cel główny, można rozpisać na cele mniejsze. Może tygodniowe, dzienne, jak Wam wygodniej. Ja osobiście korzystam z kalendarza, który przed każdym miesiącem ma listę celów do uzupełnienia, a na każdy dzień ma rubrykę, w której można zapisać cel, zadanie na dany dzień. W ten sposób mogę sobie zaplanować nawet małe działania, które zbliżają mnie do osiągnięcia mojego celu głównego. Krok po kroku, dzień po dniu.

Skoro na przykład zakładam, że do marca przyszłego roku chcę schudnąć 10 kg, to wiem też, że zostało mi 9 miesięcy, a czas ten pozwala mi, żeby w zdrowy i przemyślany sposób, gubić ponad kilogram miesięcznie. Wtedy ustalam sobie dietę, planuję ile razy w tygodniu będę chodzić na siłownię i z kim. Właśnie z kim?

Towarzystwo to jest bardzo ważna kwestia w realizacji celu. Jak już z moich wcześniejszych wpisów wiecie, jestem zwolenniczką obcowania z ludźmi, którzy motywują mnie do działania niż z takimi, którzy potrafią tylko ciągnąć nas w dół. Myślę, że to bardzo ważne, żeby mieć swoją osobistą grupę wsparcia. Tak, żeby w kryzysowym momencie, gdy nasz cel, mimo naszych działań zdaje się być jeszcze bardzo odległy, osoby z najbliższego otoczenia (mąż, partner, przyjaciółka, siostra) powiedziały: ” zobacz, jak dużo już udało Ci się zrobić, nie rezygnuj, nie teraz ” itp. Tak jest o wiele łatwiej dążyć do celu.

 

 

No jest jeszcze jeden,bardzo ważny dla mnie, aspekt: emocje. Ach, to one napędzają nas do planowania, działania. Tylko my wiemy, jak się cudownie czujemy, na samą myśl o zrealizowanym celu. Wystarczy o tym pomyśleć i już uśmiech maluje się na naszej twarzy. Taka wizualizacja jest szalenie potrzebna. Sprawia, że chce nam się chcieć. Takie emocje wywołuje w nas cel, ale tylko wtedy, gdy jest ambitny. Gdy wiemy, że w jego realizację musimy włożyć więcej pracy i zaangażowania. Większy wysiłek, to jednak większa satysfakcja. Sami wiecie, że nie doceniamy tego co przychodzi nam zbyt łatwo. Dlatego cel musi być wyzwaniem, żeby wzbudzał w nas emocje, a dodatkowo dawał satysfakcję, wiedzę, nowe umiejętności.

Gdy pierwszy moment euforii minie, gdy zaczną męczyć nas wątpliwości, wtedy potrzebny jest powrót do zapisanego celu, do zaplanowanych działań i bliska osoba, która przypomni nam, że jesteśmy na właściwej drodze. Ale wszystko to, trzeba najpierw poczuć całym sobą. Nabrać przekonania i być pewnym, że nasz cel jest częścią naszej wizji świata i naszego życia.

 

 

Mam nadzieję, że mój tekst jest dla Was zrozumiały i przypadł Wam do gustu. Zdaję sobie sprawę, że większość z Was zna metody SMART i GROW, ale chciałam ,napisać dla Was, o celach, w sposób mi bliski,trochę bardziej „ludzki”. Jeśli macie jakieś pytania, albo ochotę podzielić się ze mną i innymi czytelnikami, swoimi celami i sposobami na ich osiągnięcie to piszcie. Jestem tu dla Was 🙂

Na koniec zostawiam Was z cytatem, który ostatnio, ciągle mi towarzyszy: „Pierwszy błąd, który ludzie popełniają to fakt, że nie wiedzą co chcą osiągnąć”.

2 thoughts on “Nie trać z oczu swojego celu…

  1. Jaki ja mam kolejny cel,to Ty już doskonale wiesz😀Zatem w lipcu musi być pełna mobilizacja 😘
    A raczej mamy 😉

  2. Tak …😀 na to wychodzi, że jednym z moich zadań na wakacje będzie wyciągnięcie Cię na siłownie, a to naturalnie zbliży nas obie do postawionych sobie celów 😎😘

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *