To już za mną…

Witajcie,

Od pierwszego zdjęcia z Vogue minął już niemal rok…

Tak sobie myślę, że to bardzo dużo czasu, a jednocześnie tak szybko ten rok minął… Dużo miałam ostatnio przemyśleń i rozmów na temat przemijania nas i czasu… Rok, 52 tygodnie, 365 dni,  8760 godzin, wow!

Pozostaje więc pytanie co można zrobić w rok ?

Można przejechać pociągiem ponad 6300 km – tyle przejechałam na przestrzeni od marca do listopad. Łącznie też spędziłam w pociągu około 90 godzin. Jest to mój zdecydowany rekord. Stacje, takie jak Poznań Główny i Wrocław Główny, nie mają już przede mną tajemnic. Mało tego, doskonale poznałam możliwości naszego PKP, różnego rodzaju kreatywne rozwiązania, no i niestety, wszelkie niedoskonałości. Nie zrażam się jednak i w dalszym ciągu pociąg jest moim ulubionym środkiem transportu, sentyment pozostał mi z dzieciństwa… prawie całą dobę trwała podróż do mojej prababci, jeździłam do niej z moją ukochaną babcią….

Okazuje się, też, że można być, przez całe swoje 36 letnie życie, w Warszawie raptem dwa razy, a potem w ciągu dwóch miesięcy, kolejne trzy razy i to nie przejazdem.  Tak, polubiłam stolicę i ludzi, których tam poznałam też 🙂

Cudowne osoby można poznać w pociągu trasy Warszawa – Poznań, czas mija szybciej, ciekawiej, a historie, usłyszane w przedziale, wędrują razem z pasażerami w ich sercach. Najciekawsze spotkanie, w przedziale pociągu, miałam z panią w wieku naszych babć oraz dwoma młodymi dziewczynami. Cóż to była za fascynująca wymiana poglądów, pełna różnic pokoleniowych, innych spojrzeń i doświadczeń, a tak naprawdę pełna zgody na temat tego co w życiu jest najważniejsze. Zawsze po takich spotkaniach jestem pełna wiary w ludzi i ich dobro.

Wniosek z moich podróży jest taki, że wszędzie można poznać wspaniałe kobiety, które mimo wielu pozornych różnic, są dla nas miłym zaskoczeniem, inspiracją, wsparciem albo stają się dla nas dobrą kumpelą.

Ale co jeszcze można zrobić w rok?

Można spełnić kilka swoich marzeń. Tych dużych i tych małych.

Można zmierzyć się z chorobą i o niej zapomnieć. Tak, zdecydowanie o swojej chorobie, zapomniałam szybciej niż na przykład o chorobach moich bliskich.

Można wziąć ślub i nie zwariować 🙂

Można poznać siebie na nowo i swoje możliwości. Można wyjść maksymalnie poza swoją strefę komfortu i przeżyć.

Można być naprawdę szczęśliwym !!!

Ale najważniejszą lekcję, jakiej doświadczyłam, można ująć słowami Woody’ego Allena „By lepiej poznać ludzi, wystarczy tylko raz zrobić coś wbrew ich woli”. To tyle i aż tyle.

Niezmiennie jednak, ogromnie wdzięczna jestem, że i o tym mogłam się przekonać. Może zbyt późno, ale jednak….

Kochani moi piszcie co u Was się zmieniło w trakcie ostatniego roku ? Myślicie o tym ? No i oczywiście zaglądajcie do mnie, bo czekać na Was będzie kilka nowości. Już wkrótce….

A na koniec zdjęcie sprzed roku…

Inny Vogue, inna ja.

2 Replies to “To już za mną…”

  1. Dokładnie!W rok można zrobić mnóstwo rzeczy:) Warto o tym pamietać i być wdzięcznym za każdy dzień:)

    1. Wdzięczność to słowo klucz 😉

Dodaj komentarz