Nie bój się zmian na lepsze

Tak się składa, że zdjęcie z Vogue jest dla mnie zawsze ważne i wyjątkowe. Pojawia się raz w roku. Było zdjęcie z pierwszym wydaniem w Polsce, było rok później, gdy pisałam Wam ile w ciągu roku może się zmienić w życiu. Minął kolejny rok, Vogue świętuje właśnie swoje drugie urodziny w Polsce, a ja świętuje krok do ogromnej zmiany w moim życiu. O tym już wkrótce. Postanowiłam dzisiaj napisać kilka słów o zmianach zainspirowana rozmową z bliską mi kobietą…

Zmiany, zmiany, zmiany…

Dlaczego się ich boimy ? Dlaczego zanim podejmiemy wyzwanie to znajdziemy sto powodów dlaczego tego nie robić i nadal tkwimy w tym samym miejscu?

Myślę o zmianach i wiem, że są dobre i potrzebne, czasami wręcz konieczne. A jednak tkwi w nas przekonanie, że lepsza stara bieda niż nowa. I teraz wyobraźmy sobie sytuację, że nagle tracimy pracę? Co wtedy robimy? Pierwsze co to pewnie przeżywamy szok, zdziwienie, może żal, odrobina złości, cały wachlarz emocji, dopiero potem przychodzi moment na działanie. Wysyłanie CV, chodzenie na rozmowy o pracę, aż do rozwiązania tej sytuacji czyli do znalezienia nowego źródła dochodu. Zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym i robimy wszystko co na dany moment jest możliwe, żeby podołać tej sytuacji. Zmiana nas zaskoczyła, ale dajemy radę. Po czasie nawet stwierdzamy, że dobrze się stało, że dzięki temu, mamy nową, atrakcyjną posadę. Rozmawiałam z wieloma ludźmi, którzy tak właśnie mówili. Podobnie jest z kobietami, które porzucił mąż. Po kilku miesiącach mają nowe życie, o którym wcześniej nawet nie marzyły. Mają się dobrze, a nawet lepiej, często wracają do swoich pasji, zaczynają bardziej o siebie dbać, dochodzą do ważnych wniosków na temat tego jak chcą żeby wyglądał ich związek, jakiego partnera potrzebują. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać…

A co robi większość z nas, gdy ma na przykład pracę, ale nie taką o jakiej marzy? Siedzi i czeka? A może działa i szuka? Okazuje się, że siedzi i tłumaczy sobie tą sytuację na setki sposobów, że w sumie nie jest tak najgorzej, że lepszy swój wróg niż obcy, że może jeszcze trochę i coś się zmieni itp. Mijają tak dni, tygodnie, miesiące i lata . To prawda, że wszystko się zmienia, ta sytuacja o której pisze również, niestety prawdopodobnie zmienia się na gorsze. Podobnie jest, gdy tkwimy w nieudanym związku albo gdy nasze ciało wysyła nam już sygnały, że czas o siebie zadbać, a my odkładamy to na kiedyś… Sytuacja ewoluuje. Z coraz większą niechęcią chodzimy do pracy, coraz gorzej czujemy się we własnym domu lub ciele, coraz mniej jest w naszym życiu radości. Za to coraz więcej smutku, rozgoryczenia, bólu i innych objawów ciała i duszy. Jak długo wytrzymujemy w takich niekorzystnych dla siebie warunkach? Okazuje się, że bardzo długo. Może to trwać latami.

Zmiany mogą być małe lub duże, nagłe lub rozciągnięte w czasie. Moim jednak zdaniem najważniejsze jest to, żeby być na nie przygotowanym. Mentalnie, psychicznie, finansowo, organizacyjnie i jak tylko się jeszcze da.

Nie będę namawiać nikogo, żeby rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady, a potem jeść korzonki i nie mieć dachu nad głową, ale będę zawsze namawiać do wzięcia odpowiedzialności za swoje życie. Jeśli czujesz się źle, niekomfortowo w danej sytuacji, układzie, związku to zawsze, ale to zawsze możesz to zmienić. Małymi krokami, ale do przodu.

Pomyśl jak chcesz żeby wyglądał twój dzień, twój związek, co chcesz robić, jaką mieć pracę, a potem zapisz sobie to wszystko. Wszystko co tylko przyjdzie Ci do głowy, szukaj rozwiązań, alternatyw, sposobów. Jeśli chcesz się przebranżowić musisz wiedzieć jakie warunki już spełniasz, a nad czym musisz popracować, czego nowego się nauczyć, jaki kurs skończyć, jakie umiejętności wzmocnić. Jeśli jest to zmiana w życiu osobistym przyjrzyj się swojej sytuacji i swoim zasobom, zadbaj o bezpieczeństwo swoje i swoich dzieci, również finansowe. I oczywiście, nigdy nie będzie odpowiedniego momentu na zmianę, zawsze będzie za wcześnie albo za późno, za drogo, za mało, warunki nie będą nam sprzyjać, rodzina nie będzie wspierać, szef obieca podwyżkę, a mąż miesiąc miodowy.

To prawda, nie będzie idealnego momentu, gdzie wszystko na tip top będzie gotowe, ale miej świadomość, że lepiej zacząć będąc przygotowanym w 80%, niż nie zrobić nic i tkwić latami w tym samym beznadziejnym miejscu.

Zastanów się czy lepiej zostać nagle zwolnionym z pracy, której się nie lubi, czy lepiej samemu się do tego przygotować i zmienić pracę ryzykując, że wcale nie będzie lepsza niż obecna ?

Czy lepiej zacząć dbać o swoje zdrowie już dzisiaj, zaczynając od zmiany nawyków żywieniowych, czy czekać na moment kiedy będzie to absolutnie konieczne i pilne ?

Każda zmiana to stres. Większy lub mniejszy, ale jednak. Wiem o tym. Nie mówię, że będzie zawsze łatwo i prosto, że wszystko pójdzie po Twojej myśli, ale uwierz mi, warto spróbować zmienić w życiu to, co nam nie pasuje, co nas męczy, co nas dołuje i co sprawia, że nie jesteśmy szczęśliwi. Myślę, że w ostatecznym rozrachunku nie ma nic gorszego, niż poczucie straconego czasu. Straconego raz na zawsze.

Osobiście lubię zmiany, widzę w nich szansę. Wiem, również, że każdy z nas do zmiany podchodzi inaczej, potrzebuje innych informacji, żeby podjąć decyzję, że coś innego nas do niej motywuje. Wiem, mimo wszystko będę powtarzać „Nie bój się zmian na lepsze”.

6 Replies to “Nie bój się zmian na lepsze”

  1. Gratuluję 🙂 Świetny tekst, pełen motywacji do działania.
    W pełni zgadzam się z Twoim przesłaniem.

    1. Dziękuję i cieszę się, że nie tylko ja tak pozytywnie myślę o zmianach 🙂

  2. 👍♥️👍 czas na zmiany …

    1. Kasiu, „szczęście sprzyja przygotowanym” 😉 Bądź gotowa na zmiany i do przodu 🙂

  3. Prawdziwe i bardzo dobrze napisane. Postawię jednak przewrotną tezę. Trzeba uważać, żeby dążenie do zmian nie było tak naprawdę podkuleniem ogona i chęcią ucieczki. Ciągłe zmiany to takie ciagle ucieczki. Czasem naszą siłę budujemy na tym, że potrafimy pozostać tam gdzie jesteśmy, tam gdzie nie wszystko jest komfortowe i zmieniać każdego dnia otaczającą nas rzeczywistość na lepszą i piękniejszą. Do tego jednak trzeba mieć już choć trochę wewnętrznej siły. Gdy ktoś jej nie ma, dla swojego dobra lepiej aby faktycznie mierząc siły na zamiary podjął decyzję o zmianach. Oczywiście zgadzam się, że częstokroć zmianach na lepsze. Jednego jestem pewna. Nigdy niczego nie należy się lękać. Tak zmian jak podjęcia walki w trudnym miejscu. Lęk to coś co nas w życiu ogranicza i z tym należy walczyć. Pozdrawiam autorkę wspaniałego blogu 😊

    1. Dziękuję za tą „przewrotną” i bardzo trafną tezę 🙂 Dobrze jest spojrzeć na zmiany, właśnie tak, przekrojowo. Pozdrawiam serdecznie 🙂

Dodaj komentarz