Lubię wracać …

Długo mnie tutaj nie było, kilka razy zbierałam się w sobie żeby coś napisać… Nic jednak, z tego co pisałam, nie oddawało tego co czuję… Odpuściłam… I tak minęły tygodnie, a nawet miesiące… Minęły nawet kolejne urodziny mojego bloga….

Dziś to ten dzień, kiedy mogę już napisać, że jestem w odpowiednim miejscu. W swoim miejscu, wybranym, wymarzonym. W domu.

Od ponad trzech miesięcy mieszkam nad morzem. To spełnienie moich marzeń. Marzeń, w które prawie nikt nie wierzył, a jednak…. Zrobiliśmy to! Pierwsze tygodnie minęły na urządzaniu się, poznawaniu okolicy, sąsiadów i siebie. Tak, dużo się w tym czasie o sobie dowiedziałam, okazuje się, że z wiekiem jestem bardziej emocjonalna, niż kiedyś, a moja niezależność i potrzeba kierowania sobą, dają mi się czasami we znaki. Czułam się z jednej strony jak na wakacjach, co jest nie ukrywam bardzo przyjemne. Z drugiej strony, potrzebowałam czasu, ale to wiem dopiero teraz. Budziłam się rano i pierwsze co słyszałam to mewy, potem była radość i ekscytacja. Spacery po plaży, zwiedzanie Gdyni, odkrywanie nowych możliwości. Mimo tego wszystkiego czułam się trochę „jakby przejazdem…”

Nigdy nie zapomnę momentu, kiedy wyprowadzałam się po 38 latach z mojego rodzinnego miasta, a po 28 latach opuszczałam swoje mieszkanie, kiedy jadąc załadowanym busem przez Polskę, płakałam pół drogi. Tak. Każde spełnione marzenie ma swój koszt, niekoniecznie finansowy.

Dzisiaj myślę o tym i wiem, że nie zostawiłam wszystkiego za sobą, bo taka obawa mi towarzyszyła. Dzisiaj jestem pewna, że wszystko co ważne przyjechało tu ze mną. Dzisiaj, po kilku miesiącach i po dwóch wizytach w rodzinnych stronach, ze spokojem w sercu mogę powiedzieć, że jestem u siebie. Teraz czuję, że wracam do domu. Lubię też wracać do Żar, tęsknię za przyjaciółmi, z radością tam jadę, żeby się z nimi spotkać, ale z równie dużą radością wracam do Gdyni. Bo tu jest teraz mój dom. Mój, wybrany i wymarzony. Potrzebowałam czasu, żeby to poczuć. Żeby poza ekscytacją, poczuć spokój. Na zawsze rodzinne miasto będzie miało wyjątkowe miejsce w moim sercu. Moje mieszkanie, które urządziłam, jak to mówi moja przyjaciółka dla osoby, którą już nie jestem, zamieszkuje dziś Ania. Osoba wyjątkowa i ciepła, taka, której z radością i sentymentem oddałam klucze. Wierzę, że będzie tam równie szczęśliwa jak ja do tej pory. A ja mam swoje nowe miejsce, wyjątkowe. Jestem tu szczęśliwa i spokojna. Pewna, tego, że warto było się odważyć i sięgnąć po swoje marzenia.

Dzisiaj, w tych niepewnych czasach, życzę Wam spokoju w sercu i poczucia, że jesteście we właściwym dla siebie miejscu, z właściwymi ludźmi i w zgodzie ze sobą <3

Zostawię Was ze słowami bliskiej mi piosenki:

„…Lubię wracać w strony, które znam
Po wspomnienia zostawione tam
By się przejrzeć w nich, odnaleźć w nich…”

Dodaj komentarz